poniedziałek, 3 listopada 2008

Rozczarowanie (Życie...do bani)

Kiedy racjonalne myślenie przeradza się niebyt

A twój umysł odmawia ci posłuszeństwa.

Zatracasz się w głębokim śnie istnienia

Szukając czegoś, czego tak naprawdę nie ma.

Bo jak ja, mam sobie wytłumaczyć ten stan?

Skoro widzę jak moje życie dobiega końca.

Tu nicość po jednej stronie mojej kamienistej drogi,

A przepaść, gdzie zostawiłem przeszłość w tyle.

Ciskam me szare komórki, kiedy jeszcze żyją.

By móc to wszystko ogarnąć malutkim rozumem.

Powracam zawsze do miejsca gdzie stałem,

Przed obliczem mojej chorej fantazji klękając.

I tu możliwe, iż zadasz mi dziwne pytanie,

Co dziwnym jest nie jego treść a zadanie.

Zadręczasz się przecież nie znając powodu,

Co skłania cię do tego, mój drogi przyjacielu?


Widzę w tym sens mojego Istnienia!

sobota, 1 listopada 2008

Krzyk wolności?

Krok po kroku, idąc zapominamy

Jaki jest ten świat wokół nas.

Zamykamy oczy przed nieznanym,

Uciekając do chorych fantazji.

Chronisz swoje inne postrzeganie,

Myśląc, że tak właśnie jest dobrze!

Ktoś by powiedział: ułuda twoja

Te wycie, niczym rybi śpiew…

Słońce wschodzi nieubłaganie, tam

Gdzie życie kołysze się jeszcze we śnie.

Te płomyki wdzierają się przez okiennice,

Niszcząc wyimaginowany świat bajek.

Podnosisz ciężkie, niczym ołowiane,

Skrzypiące jak stare drzwi, budzą cię.

Nie, nie pozwoli ci rzeczywistość

Zasnąć ponownie. To byłoby zbyt łatwe…

M(a)rzenie...

Miałbym marzenie niezmiernie ogromne.
Pływać w przestworzach Twoich myśli,
Stąpać po wyspach usłanych wspomnieniami
I wylegiwać się pod Twoją snu pierzyną.

W kolorach tęczy przetańczyć dzień,
Usiąść na plaży przy zachodzie słońca.
By wieczorem patrząc sobie w oczy
Ujrzeć, gwiazd migoczących blask.

Marzenia…